• » RiderBlog
  • » jerry01
  • » Pierwsze kroki a w zasadzie kilosy nawinięte na kółko.
Najnowsze komentarze
Pierdu, pierdu. W styczniu kupiłem...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Więcej komentarzy
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
<brak wpisów>

17.10.2012 13:05

Pierwsze kroki a w zasadzie kilosy nawinięte na kółko.

Za oknem śniegu brak, temperatura przyzwoita więc w drogę!

Niestety tak sybko się to nie stało. Na początku przyszedł czas na przygotowanie maszyny do sezonu.

Wraz z kolegą a dokładnie kolegami, którzy już swoje motocykle jakiś czas posiadali zabrałem się do pracy przy CBRze. Dużo owej pracy nie było w zasadzie tylko filtr, olej, przegląd hebli, płynów - wszystko zajęło kilka godzin z czego zdecydowaną większość zdejmowanie i zakładanie plastiku na moje moto.

Pokręciłem się troszkę po Wawie, poznałem na własnej skórze zagrożenia jakim musi się przeciwstawić motocyklista w miejskiej dżungli i w tej radosnej atmosferze przystąpiłem do planowania pierwszej eskapady.

Daleka ona może nie była, ale wyruszyłem wraz z motocyklistami z jednego z for i zaprzyjaźnionymi do Sandomierza na otwarcie sezonu wycieczkowego. Dość przyjemna trasa, fajne towarzystwo i pierwsze doświadczenia w stylu co byś nie zrobił i tak Ci du*ę obrobią... zwłaszcza żeby wybielić  niedostatki szkoleniowo - umiejętnościowe u siebie, lub swoich bliskich. Wyjazd oceniam na plus - zdecydowanie fajna rozgrzewka przedsezonowa i większość motonitów również sympatyczna.

Coświęcej o wycieczce.

Spotykamy się rano na jednej z wyjazdówek z Wawy. Pełne baki + puste pęcherze... Dzielimy się na kilka ekip. Ego nie pozwala mi na nic innego jak wyruszenie z grupą w większości "sportową". Już po kilku kilosach prowadzącego przy prędkości naprawdę dość spokojnej trafiają z lasera. Pechowiec zostaje na poboczu, część ekipy jedzie dalej, część (w tym ja) zatrzymuje się co by tak swojaka nie zostawiać. Po szybkim haśle że dojedzie ruszamy dalej. Z drogi nic w zasadzie ciekawego, no może poza leżącym na środku jezdni ciężkim metalowym przedmiotem przypominającym tłok, a wielkością puszkę :/ i małej niegroźnej parkingówce przy zawracaniu na zakręcie 180 stopni - prawdopodobnie chłoakowi uśliznęło tylne koło i klap. Crash pady i kufer uchroniły moto w 100%.

Na miejsce dojeżdżamy w świetnych nastrojach. Weekend mija wesoło i motocyklowo z dodatkiem zwiedzania i wieczornym wznoszeniem toastów.

Powrót do Wawy w bardzo delikatnie odmiennym składzie, jednak przez większość drogi bardzo silny wiatr i walka z żywiołem. Siła tego wiatru była taka, że wszystkie moto nawet te jadące z plecakami były na prostej drodze dość mocno pochylone, co wyglądało conajmniej ciekawie, a ja na CEBrze przeklinałem orginalną owiewkę i stojąc na podnóżkach starałem się doprowadzić moto do jako-takiego pionu.

Z ciekawostek dowiedziałem się ile motocykli może zmieścić się na mały prom w miejscu jednego samochodu.

Był też element nauki - tuż za Warszawą na rondzie pojechałem zbyt ciasno, najechałem na łatę piasku, do tego wcześniej zacząłem hamować i z lekko co prawda ale jednak wciśniętym heblem wpadłem w owy piach. Z relacji kolegi za mną "o stary już cię z gleby myślami zbierałem". Moto udało się wyprowadzić, a na dalszych rondach trenowałem sobie kąt wejścia i wyjścia, oraz dostosowywanie prędkości do warunków i umiejętności.

Nie ma co ściemniać dałem d*** i dobrz, że się skończyło jak się skończyło.

Bagaż na wycieczkę wpadkowałem w plecak, ten w niebieską nieprzemakalną torbę zakupową najsłynniejszego producenta mebli  rodem ze skandynawii i przypiąłem pamiętającymi Gierka linkami.

 

 

Komentarze : 0
<ten wpis nie był jeszcze komentowany>
  • Dodaj komentarz
FotoBlog
Galeria:
CBR
[zdjęć: 1]

Tagi

egzamin (1), Kobieta Motocykl Seks prędkość miłość (1), kulikowisko (1), kurs (1), L (1), nauka jazdy (1), praktyka (1), szkoła (1), teoria (1), WORD (1), zlot cbr kobieta (1)

Kategorie