Najnowsze komentarze
Pierdu, pierdu. W styczniu kupiłem...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Więcej komentarzy
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
<brak wpisów>

O mnie


Moja przygoda z motocyklizmem zaczęła się zupełnie standartowo.

Dziadek miał Ogara, a ja uwielbiałem z Nim jeździć. Jako dzieciak siedząc na baku, potem za plecami dziadka. W między czasie została mi powierzona funkcja trzymania kierownicy i odwijania manety ;) Do biegów niestety nie dosięgałem. Dziadek motocykle miał od zawsze. W garażu pojawiła się Osa. Ja w wieku lat 13 wyrobiłem kartę moto-rowerową. Niedługo potem Ogar przestał mi wystarczać i przesiadłem się na piękną beżową osę M 52. Zabawy z tym skutero/motocyklem mogłem doświadczać jedynie w wakacje, ale w tym okresie dosłownie z niej nie zsiadałem. Potem przyszła proza życia. Zrobiłem prawko B, nie miałem garażu więc kupiłem samochód i motocykle przykryła lekka warstewka kurzu gdzieś tam na dnie serca. Co jakiś czas kombinowałem, żeby kupić motocykl, ale podchodziłem zdrowo rozsądkowo - 2 pojazdów nie mam jak utrzymać. Skoro nie miałem jak utrzymać dwuch, a w Warszawie korki coraz większe, więc nadszedł czas na męską decyzję. Sprzedałem samochód i postanowiłem zakupić motocykl. O tym i innych moich "przygodach" przeczytać można będzie na poniższymblogu. Życzę miłej lektury...