Najnowsze komentarze
Pierdu, pierdu. W styczniu kupiłem...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Przecież to nie chodzi o litr 600 ...
Więcej komentarzy
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
<brak wpisów>

05.12.2012 12:04

Wilcze stado.

W tumanach kurzu i piasku z uśmiechem na twarzach pędzi wesoła gromadka motocyklistów, których połączyła sympatia do trzech liter umieszczonych na plastikach ich sportowych koni.

-Suszarkę wziąłeś?
 
-Tak.
 
-Kosmetyczkę spakowałeś?
 
-Nom.
 
-A buty i klapki?
 
-Taaaa.
 
-A zmieści mi się prostownica?
 
-Kochanie to jest kufer centralny o pojemności 48 l. a nie samochód ciężarowo - turystyczny do przewożenia rodziny wielodzietnej!
 
-No wiem. To co z tą prostownicą?
 
-Dobra daj  ją.


Zapinam kufer na CBRkę.
Zastanawiam się co prawda jak będzie z plecaczkiem i nie małym bagażem w trasie, ale jestem dobrej myśli. Dzwoni telefon.  Informuję kumpla, że już wyruszamy. Motocykl prowadzi się bardzo dobrze. Dojeżdżamy do pierwszego punktu. Zabieramy drugą parkę i po szybkim tankowaniu ruszamy w trasę. Po przejechaniu pierwszych 100 km. Dołącza się do nas trzecia CBRka z 2 kolegami na pokładzie. Wjazd na autostradę. Wszyscy spokojnie wręcz przepisowo przemieszczamy się tym nudnym i do bólu jednostajnym fragmentem drogi. Jest niby ok. i nic złego się nie dzieje, ale jednocześnie jest piekielnie nudno. W palnik dać nikt nie zamierza. Mi zajęło z pół godziny tłumaczenie, że jazda w grupie, nawet małej jest fajna, a obecność kumpli nie sprawi, że naglę odczuję nieodpartą pokusę pobicia życiowego rekordu mojej F4i , czy zaoszczędzenia przedniego lacza unosząc go beztrosko do góry.
 
        Na miejsce docieramy bez przeszkód i szczególnych przygód. Zgromadzona część ekipy wita nas radośnie i prowadzi do domków. Po rozpakowaniu się, następuje chwila
na odświeżenie.  A następnie chwila na opier*ol.
 
-Pogrzało Cie?
 
-Ale o co Ci chodzi?
 
-No Stary to ja mojej tłumaczę, że na to nie ma miejsca, to na to, to na to, a Ty sobie przywozisz suszarkę i jeszcze prostownicę?
 
-Nie jęcz dziewczyny wspólnie się
obsłużą tym sprzętem a my idziemy na browarka po trasie.
 
- A no no chyba że tak to ten no
no raczej! Dobrze kombinujesz!
 
        Ekipa wyrusza na podbój baru, który stał się tego wieczora naszą bazą. Zajęliśmy 3 duże połączone stoły zajadając i racząc się trunkami, oraz co chwilę witając nowe dojeżdżające osoby. Że ośrodek duży, to i atrakcji nie mało. W „salonie gier” na widok 2 automatów z telewizorkiem i siedziskami imitującymi motocykle rozpoczął się szaleńczy pęd kto lepiej i niżej „zejdzie na kolano” ;) Nasze kobiety również dobrze się bawiły zwłaszcza widząc starych koni w charakterze przedszkolaków. Wieczór i część nocy upłynęły bardzo przyjemnie i zabawowo.
 
        W sobotę ci którzy czuli się na siłach wyruszyli na wycieczkę do Gniezna. Ja ze swoją drugą połówką wstaliśmy trochę później, więc wyruszyliśmy sami ich śladami. Piękne widoki, ładna pogoda, oraz wdzięcznie mrucząca pod nami 600tka zachęcały do zwiedzania okolic. Z Gniezna udaliśmy się do Wrześni, celem obejrzenia muzeum mieszczącego się w słynnej szkole. Niestety jak to w Polsce w weekendy zamknięte – no bo przecież turyści znają Wrześnię z całej masy atrakcji i rozrywek jakie zapewnia to małe choć urokliwe miasteczko.
Po co jakąś tam szkołę otwierać…
 
        Po powrocie do naszej bazy obserwowaliśmy, a także aktywnie braliśmy udział w
zlotowych konkursach. Zabawa była przednia towarzystwo świetne. Multum zabawy, radości i beztroski w świecie, w którym podobno poza pieniędzmi nic się nie liczy.
 
Niedziela przywitała nas piękną pogodą. Zdecydowanie nikomu nie chciało się wracać do domu, jednak wszystko co dobre – szybko się kończy. Tym razem w stronę Warszawy wyruszyło pięć motocykli. Żegnamy się i zapewniamy, że za rok znów się widzimy. Machanie
rękami, dawanie do odcinki, krzyki i uśmiechy same za siebie świadczą o tym jak się wspólnie dobrze bawiliśmy.
 
Nasza grupka również wyrusza w stronę domów. Wspólnie przebyliśmy większość drogi, następnie zatrzymaliśmy się w maku na hamburgera i pożegnania przed zbliżającymi się zjazdami z trasy. Po kilkudziesięciu kilometrach pierwszy kolega przejeżdża obok podnosi lewą, miga kierunkowskazami i odbija na pas dla zjeżdżających.
 
Kawalkada sunie dalej trąbiąc i podnosząc obroty na czerwone pole. Za chwilę odskakuje kolejny. Wyprzedza nas trzeci Rider machając ręką, wrzuca kierunek. Na zjeździe przed Warszawą pozdrawiamy się z ostatnią parą jadącą z nami i sami po chwili docieramy do
domu.
 
 
 
        Są osoby lubiące zloty i takie które za nimi nie przepadają. Są zloty masówki i
zloty kameralne. Tekst ten pisany w mroźny grudniowy dzień ma na celu przede wszystkim przypomnienie Wam jak sami bawiliście się na spotkaniach, zlotach wyjazdach, czy nawet popołudniowym lataniu „ wokół komina” i wywołanie uśmiechu na zziębniętej twarzy. Sam od siebie dodam, że nie wiem co jest w jeżdżeniu w grupie, ale bardzo to lubię i mam nadzieję, że już niedługo będzie kolejna ku temu okazja. Co ciekawe moja kobieta po pierwszym
strachu, że w ekipie będziemy (jak to faceci) „gwiazdorzyć” obecnie sama pyta kiedy kolejny zlot i jazda z ekipą.



A tak wspolnie i w porozumieniu "tyraliśmy" http://www.youtube.com/watch?v=dd54TPmlVIs

Komentarze : 7
2012-12-27 20:39:45 men

Jerry napisałem to pół żartem, każdy ma prawo jeździć jak mu pasuje ;)

2012-12-13 12:51:13 thekayko

Mega fajny opis tego co tak naprawdę czuje motocyklista i co ma w sercu :) Podzielam twoje zdanie uwielbiam jazde w grupie ale trzeba miec zimną głowę niektórzy gwiazdorzą i robią dziwne rzeczy. Lubie zloty ale kameralne jeśli chodzi o "masówkę" to owszem ale tylko na rozpoczęcie i zakończnie sezonu :D Najlepsze są wypady na weekend ze znajomymi w trasę...

2012-12-06 14:38:14 EasyXJRider

Wilcze, nie wilcze, czasem fajnie polecieć w grupie. Byle nie za dużej.

2012-12-05 23:12:12 dawid etc

No i udało się - uśmiechnąłem się na wspomnienie latania wokół komina.

2012-12-05 17:05:47 Jerry01

misiakw - nie jest wcale zle. Ja lubie jezdzic we 2 ;) A teraz pewnie doloze kufry boczne i powinnismy sie miescic ze wszystkim.

men - moze i przegiecie, ale po zlozeniu sie i odwinieciu mysle ze pasazer ma naprawde niefajnie (zwlaszcza na RRce a 2 jechaly). No i nikt nie mial spiny zeby cisnac.

2012-12-05 15:10:08 men

nie no, jazda przepisowo sportem po autostradzie to przegięcie

2012-12-05 13:38:16 misiakw

przekonaj swoją piękną do jazdy na moto. pojedziecie w 2. właśnie przed chwilą omawiałem zalety tego.
"misiakw: przynajmniej jak pojedziemy na 2 moto bedzie złota zasada
misiakw: "każdy na swoim moto wiezie tylko swoje rzeczy"
morham: XD
misiakw: to ograniczy tak niezbędne przedmioty jak prostownica
morham: ER-6N z przyczepką?
morham: ;)
misiakw: i wózkiem bocznym"

  • Dodaj komentarz
FotoBlog
Galeria:
Zlot CBR
[zdjęć: 4]

Tagi

egzamin (1), Kobieta Motocykl Seks prędkość miłość (1), kulikowisko (1), kurs (1), L (1), nauka jazdy (1), praktyka (1), szkoła (1), teoria (1), WORD (1), zlot cbr kobieta (1)

Kategorie